menu

° Księga
° Wpisz
° Zalinkuj
° Oprawka

archiwum

2009
wrzesień (1)

Mój Profil

Dodaj do ulubionych

brak kategorii (1)
wszystkie (1)



znajomi





If we're going nowhere, if it's not enough. Sing without a reason to ever fall in love...
Lostprophets

czwartek, 10.września.2009, 19:52
Podobno kiedy czegoś gorąco pragniemy, to cały wszechświat działa potajemnie, by udało nam się to osiągnąć. Jak jest i tym razem ? Czy pragnienie oderwania się od tego brudnego świata, bo móc wedrzeć się do innego pełnego magii, kolorów i radości w oczach każdego jest możliwe? Czy i tym razem się uda?
Promienie słońca ogrzewały ziemie, promykami oblewając uśpiony jeszcze świat, a wiatr delikatnie muskał skóre dziewczyny. Dookoła otaczała ją tylko cisza.
Cisza i spokój.
Czyż nie tego w istocie pragnęła? Chwili spokoju zdala od zgiełku wielkiego miasta oraz nierozumiejących ludzi.
Czy jeśli byłaby w stanie wyobrazić sobie jak wszystko to się skończy, nigdy nie skosztowałaby tego, co zaserwował jej los ? On jako danie główne i najsłodszy deser, jaki w życiu jadła, w postaci jego pocałunków. Poprawiwszy sweter, zamknęła oczy, rysując w wyobraźni każdy milimetr jego ciała z przykrą świadomością jak bardzo nauczyła się jego ciała na pamięć, jednocześnie delektując się każdym szczegółem: od jego ciemnych włosów, w które tak często wplątywała dłonie, brązowe oczy, które budziły w niej nieznane dotąd emocje, poprzez usta, których tak łaknęła, pieprzyki na plecach, aż po same czubki palców u nóg i blizne na lewej nodze.
Coś, co jeszcze do niedawna, było w zasięgu jej ręki, dziś jest nieosiągalne. Ponad te dwa tysiące kilometrów, które swego czasu ich dzieliły.
Pomimo doświadczenia życiowego, pomino swego wieku, a nawet pomino swego wzrostu była tylko malutką osobą potrzebującą kogoś u boku, kto się nią zaopiekuje, ukaże magie świata czy poszybuje do chmur trzymając za ręke. Po raz kolejny przekonała się, że nasze marzenia dalece mijają się z szarą rzeczywistością, z którą przyszło nam się zmierzyć. Siedząc sama w parku, przeklinała siebie za naiwność, ale i jednocześnie dziękują losowi za te magiczne chwile, które mogła przeżyć.
Objęła się dłońmi, jak to on zwykł robić, i poczuła łzy napływające do oczu. Zamrugała szybko oczami, by tylko ponownie nie okazać słabości. Zbyt wiele razy już pokazała jak bardzo jest słaba, a przecież on patrzy. Spogląda na nią ze smutkiem w oczach, kiedy ona zwraca buzie ku słońcu. I wtedy są razem, sami we dwoje, jakby wszystko inne przestało istnieć a czas się zatrzymał na te kilka chwil. To właśnie one pozwalały Ani witać kolejny dzień i nie rezygnować z uśmiechu.
- Wracaj do mnie - szepnęła, ocierając zaróżowiony policzek, który ponownie musnął wiatr.
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:




***
Szablon wykonała panna M, przy użyciu obrazka i textury z DeviantARTa.
The Little Things?